Ostatnio mam o wiele więcej czasu na typowe babskie zajęcia, wiele rzeczy robię sama, bo kupne przestały mi smakować (względnie-nigdy nie smakowały). Nigdy nie byłam fanką skórki pomarańczowej, do momentu keidy zrobiłam ją sama.
Obrałam dość cienko skórę z 4 pomarańczy, przepuściłam ją przez krajalnicę (można oczywiście posiekać ręcznie), wrzuciłam do garnka, zalałam szklanką wody i zasypałam dwiema szklankami cukru. Gotowałam w tym syropie aż zredukował się niemal do zera, czyli mniej więcej 2 godziny. Skórkę wysypałąm na papier i zostawiłam do zastygnięcia. W tej chwili leży sobiew pudełeczku w mojej lodówce już ponad 2 miesiące i nic jej nie jest, aczkolwiek jeśli nie wykończę jej w przeciągu kolejnego miesiąca, to pewnie ją wyrzucę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz